November 3, 2007
Logistyka w firmie
Swego czasu prowadziłem niewielką firmę. Sama działalność tejże firmy jest nieistotna, w każdym razie nie jest to przedmiotem tego tekstu, a więc nie skupiajmy sie na tym. Wiele biznesów prowadzących działalność polegającą na sprzedaży czy produkowaniu towarów w pewnym momencie musi zmierzyć się z poważnym problemem jakim jest logistyka.
Bardzo często wymagania, jakie stawia przed przedsiębiorcami problem zarządzania surowcami, półproduktami, transportem i magazynowaniem przekraczają ich umiejętności, a czasem również ich możliwości. Co robić, jakoś trzeba tym zarządzać. W dużych koncernach logistyką zajmują się całe oddziały speców, ludzi, którzy spędzili całe lata na studiowaniu problemu i rozwiązań, są do tego przygotowani i w związku z tym pewnie nienajgorzej wynagradzani. Cóż ma jednak czynić mały właściciel firmy, a takim właśnie biznesmanem byłem ja, kiedyś.
Rozwiązania:
Właściwie ma on tylko dwa rozwiązania. Pierwsze, to powierzenie takich spraw jak transport, magazynowanie, w ogóle cała logistyka, jakiejś firmie z zewnątrz. Tu niewielka firma może napotkać przeszkodę nie do przejścia.
Wyjątkowo ciężkie jest to w wypadku biznesów zaczynających dopiero żeglugę po wezbranych wodach gospodarki. Otóż rozwiązania proponowane przez firmy specjalizujące się w dziedzinie logistyki są szyte na miarę gigantów. Gdy pada słowo magazynowanie, wspomina się o tysiącach metrów sześciennych objętości magazynowej, gdy mowa jest o transporcie, zaraz ktoś wspomina o dziesiątkach ciężarówek, towarowych składach pociągów, czy transporcie morskim. Owszem, tak, gigantyczna fabryka aut czy samolotów może rozważać podobne propozycje, ale przecież nie maluteńka firma, której miesięczny budżet to 5 - 7 tysięcy złotych. A właśnie, olbrzymim rozwiązaniom wtórują i olbrzymie koszta. To prawda, można przytulić sie do jakiegoś większego transportu i przy okazji przewieźć swoje towary czy półprodukty, ale o ile korporację ściągającą zza wielkiej wody dwa statki wypełnione ładunkiem co miesiąc stać na to, a nawet specjalnie nie czuje takich kosztów, o tyle małego Zdzisia z małym interesem nie stać na wynajęcie jednej palety na pokładzie wspomnianego wyżej statku, a taką operację czuł będzie jeszcze długo.
Jest też drugie rozwiązanie tego problemu, czyli heroiczna próba samodzielnego dźwignięcia tematu. Będzie to co prawda logistyka przez małe \\\\\\\\\\\\\\"l\\\\\\\\\\\\\\", bo wszelkie rozwiązania, znajomość przepisów itp, będą tylko i wyłącznie takie, jak w danym momencie potrzeba, ale przez jakiś czas można tak działać. Któregoś cudnego jednak dnia do twych drzwi zastukać może urzędnik i stwierdziwszy, że przez ostatnie 5 - 10 lat nieprawidłowo interpretowałeś jakiś tam paragraf w jakiejś tam ustawie, wystawić może spory rachunek. I to jest poważny kłopot, bo taka kara zazwyczaj też jest określana na miarę gigantów. Oni by tego nie odczuli, dla ciebie to koniec własnego interesu.
Mały przykład z autopsji
Towary, które wytwarzała moja firemka trzeba było gdzieś sprzedać. Musiałem więc układać się jakoś z wszelkiego rodzaju sklepami, a ponieważ prowadziłem działalność iście mikroskopijną, to wspomniane sklepy i sieci sklepów dyktowały warunki. I tak pewnego razu okazało się, że moje produkty, by zostały sprzedane, muszą posiadać kody kreskowe. Instytucję kodu kreskowego oczywiście znam, ale nie miałem pomysłu jak tą sprawę ugryźć. Zamiast zajmować się swoim interesem, musiałem dokształcać się w temacie dorosłej logistyki.
W końcu dowiedziałem się, że jest cały taki program i po prostu można wejść w jego skład. Oczywiście za pewną opłatą, dla niektórych to niedużo, dla mnie sporo. Ponadto jako niemowlę w temacie kodów paskowych co i rusz miałem nowe problemy i pytania, każda konsultacja i każde szkolenie kosztowały mnie po prostu majątek. Do tego przez zarządzających całym programem zasypany zostałem tonami formularzy do uzupełnienia. Momentami wręcz pytano o dane, których nie do końca chciałem ujawniać, ale musiałem pod groźbą wywalenia z systemu. Tak też byłem wrobiony w sprawy zupełnie mi obce. W końcu doszło do tego, że zanim w pełni wdrożyłem ten cały program kodów kreskowych, moja firma zbankrutowała… właśnie pod naporem tego typu głupot.
