March 12, 2010
Domy jednorodzinne, budowa domów
Pewnego razu stał się cud. I nie jest to wcale żaden kawał sceniczny. Był piękny, słoneczny poranek i akurat miałam w tym dniu wolne od pracy i zajęć na studiach. Dla przypomnienia jestem zatrudniona w sporej sieci architektonicznej a studiuję na Politechnice Poznańskiej właśnie architekturę na trzecim roku. Zamierzałam, że tego dnia wykonam jakieś projekty domów jednorodzinnych, ponieważ już niebawem nie będę pamiętała jak to się wykonuje. Ani razu przedtem nie udało mi się, żeby praca znalazła mnie. Wcześniej to ja musiałam się o wszystko starać, zabiegać, aby otrzymać jakiekolwiek dodatkowe prace, czy szkice w domu. Aż tu niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi i ujrzałam starszego pana, na oko po pięćdziesiątce, który naciskał, aby ze mną porozmawiać. W pierwszym odruchu pomyślałam, że to jakiś naciągacz jakich wielu i zamierzałam go spławić, informując go, że nie chcę ani ozdób ani nowego odkurzacza. Nie pasowało mi jedno. Nigdy wcześniej akwizytorem nie był starszy pan, zawsze urodziwe, młode studentki. Stwierdziłam, w efekcie, że prawdopodobnie dopracowuje sobie do i tak skromnej już emerytury. Nagle rozpędził wszelkie moje wątpliwości i przedstawił, że owszem jest pośrednikiem, ale przychodzi do mnie w innej sprawie. Chciał zlecić mi dwa projekty domów jednorodzinnych, bo planują z żoną zmianę domu. Interesuje mnie dlaczego wybrał akurat mnie i czy to zbieg okoliczności, że tego dnia, kiedy miałam się za to zabrać, pojawił się on. Ustaliliśmy wstępnie wszystkie cechy jakimi miałby się charakteryzować dom tego pana i zaprosiłam go do siebie za miesiąc. Wtedy będzie można rozmawiać o jakichś rezultatach pracy.
Odwiedź także budownictwo jednorodzinne, domy
